Niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu, ale na kilometr śmierdzi oszustwem. „Reklama” czegoś co znaleźć i potwierdzić może tylko w tej „reklamie”, beż żadnych innych źródeł, rodzi chyba uzasadnione podejrzenia. Oczywiście firmuje to znany wszystkim Kamil Muszyński, a nie czekajcie, zupełnie randomowy ktoś, nikomu nie znany przecież…

Zwróćcie uwagę na napis pod nickiem Kamila – SPONSOROWANE. Facebook składa się w części advertismentowaj głównie z oszustw. Na tym zarabia. Zgłaszamy.

Dwa dni później JEST ONA – aktualizacja zgłoszenia.

A nie, spoko, dla Facebooka oszustwo, jeśli jest opłacone, bo SPONSOROWANE, jest ok. Że użytkownicy mogą stracić pieniądze, dla mega firmy się nie liczy.
Że ktoś podszywa się pod influencera, celebrytę, czy jak zwał tak zwał, osobę rozpoznawalną, dla Facebooka nie ma problemu.
Standardem reklamowym Facebooka, jest wpuszczanie ludzi w maliny, i narażanie ich na straty finansowe. To właściwie napisali „Przyjrzeliśmy się tej reklamie i naszym zdaniem nie narusza ona Standardów reklamowych”.
A nie jeden pomyśli, że skoro ta reklama jest na Facebooku, to jest jakoś ELEMENTARNIE sprawdzona, pewna.
Btw. spróbujcie użyć jakiegoś dwuznacznego sformułowania, pokazać kawałek noża, albo np. kobiecej piersi na artystycznej fotografii. Wtedy potęga przesiewaczy Facebooka, algorytm, moderator w mig usunie treść a Wam w najlepszym razie ograniczy możliwość publikowania.
Ale oszustwo? Facebook LUBI TO!