Wszyscy szarzy ludzie, czekamy z niecierpliwością chyba do zakończenia wyborczego wyścigu, by wreszcie otaczająca nas rzeczywistość wróciła choć trochę do uporządkowanego stanu. Do tego czasu zmuszeni jesteśmy patrzeć na uśmiechających się z banerów ludzi, którzy niejednokrotnie niejedno mają na sumieniu. Nie generalizuję, nie wszyscy, ale parę przypadków razi moją skorpionią pamiętliwość. SPOILER – Nie będzie nazwisk, ani zdjęć…

Jedna Pani, która obecnie już niemal obsadza się na wysokim wojewódzkim stanowisku, zasłynęła bardziej niż z pomocy seniorom, ze swojego sposobu traktowania podwładnych w jednym z departamentów Urzędu Marszałkowskiego – jak to sama nazwała „mobilizując do lepszej pracy”. Do pracy też zmotywowała siostrę, nie na byle jakim stanowisku. Rozpisywały się o tym wszelakie media (używając słowa mobbing)…i sprawa ucichła. Choć rządy tej pani sprawiły, że w Urzędzie Marszałkowskim zawiązać się miały związki zawodowe. planujące zadbać by praca tam była „pozbawiona niepotrzebnych napięć i lęków przed jej utratą (…)”. A ja za każdym razem patrząc na TĄ uśmiechnięta postać na zdjęciu, przypominam sobie znaczenie słów dwulicowość i obłuda…

I znowu pan. Sprawa dotyczy użycia gróźb oraz „nieprawdziwych i obelżywych zarzutów”. Otarła się o sąd. Szybka kalkulacja, że ew. skazanie nie będzie dobrze wyglądało, i stanie na drodze obranej ścieżki kariery, sprawiło, że pan przeprosił (co potwierdza, że sytuacja miała miejsce), a warunki ugody ocenił sąd. Chyba dwie pierwsze postaci współpracują, więc ciągnie swój do swego.

Krewkich polityków jest więcej (parafrazując słowa znanej piosenki)…Jeden pan, podczas innej kampanii w 2019 roku, poszarpał się z przeciwnikiem z innego komitetu, podczas zrywania jednych i wieszania swoich banerów (mroczna strona kampanii). Całość miała miejsce w samym centrum Kielc. I w sumie co do tego nie ma wątpliwości, bo pan przepraszał…choć przecież ponoć tylko się potknął… „Radny i senator PiS przepraszają za rzucenie na ziemię działacza PO. „Potknąłem się i obaj żeśmy się przewrócili”” – głosił tytuł jednego z artykułów.

Tradycją tej formacji widocznie jest zrywanie banerów. W 2024 roku ogrodzenie jednego z hoteli było świadkiem podobnej sytuacji. Znowu radny (inny, ale do niedawna z tej samej opcji politycznej co poprzednik) nadzorował zrywanie banerów konkurencji. Była Straż Miejska, Policja, impreza na całego. Trzeba mieć naprawdę malutką wyobraźnię by w dzisiejszych czasach, gdzie wszystko niemal jest monitorowane, w niemal centrum miasta tak się podkładać. Ale co poradzić na tradycję….

Kolejny pan, który z pazernością nie ma nic wspólnego, nie tak znowu dawno przechadzał się z dziennikarzami jednej z telewizji (na szczęście tej minionej) po miejskiej działce, i już dzielił ją oczyma wyobraźni pod potrzeby dewelopera. Nie zauważył, że planowany podział wiązałby się z wyburzeniem części budynku, który jest w ciągłym użyciu, przez ponad 600 osób. Oczywiście wszystko było owiane dobrem tegoż miejsca, bo przecież pieniądze ze sprzedaży, mogłyby pomóc w remoncie pozostałej jego części. A że przy okazji jakiś deweloper by się bardzo ucieszył…może to też mieszkaniec Kielc? W końcu w kampanii wszystko dla Kielczan.
Jako osoba nader przedsiębiorcza i operatywna, oczywiście znalazł zatrudnienie w instytucji podległej samorządowi. A jak się już dyrektoruje, to oczywiście w ramach prowadzonej przez tą instytucję działalności, koniecznie trzeba puścić spot kolegi startującego na prezydenta. Taka namiastka, tęsknota za dawnym TVP, które było drugim domem niektórych polityków.

Jest jeszcze jedna pani, całkiem świeża. Choć charakterologicznie mam wrażenie, chyba nawet nie odosobnione, że bardzo agresywna w swojej retoryce.

W 2021 roku niepokojące wieści docierały też z Ratusza, gdzie ponoć jedna z pracownic wylądowała na SORze, przez nerwową sytuację w pracy. Sytuację, która chyba nie powinna nigdy mieć miejsca. Nie wszyscy mianowani na większych lub mniejszych szefów, mają do tego predyspozycje. Niestety brak tych predyspozycji nadrabiają zdaje się znajomościami…

To z pewnością nie wszyscy, których warto by tu wspomnieć. Na pewno też nie o wszystkich sytuacjach słyszałem, nie wszystkie zapamiętałem, może nawet nie wszystkie ujrzały światło dzienn(ikarski)e.

Osobną kategorią są hasła wyborcze na tych banerach. Weźmy np: „Bądźmy razem” na plakatach partii, która jak żadna inna wcześniej spolaryzowała społeczeństwo. Szef wprowadził na stałe do słownika stwierdzenie o „gorszym sorcie Polaków”, „komunistach i złodziejach”, „gestapo” czy „zakamuflowanej opcji niemieckiej”. Warto też wspomnieć o pladze uchwał anty LGBT szturmowanych przez polityków tej opcji.

I tak podsumowując, większość z tych przypadków, gdyby połączyć z honorem (który także często gości na ustach wyżej opisanych), nie powinniśmy już zobaczyć na żadnych banerach, ani listach wyborczych. Skoro to tak wysoce kwalifikowani specjaliści, jak się opisują, z pewnością odnosiliby pasma sukcesów w sektorze prywatnym, robiąc zawrotne kariery za swoje pieniądze…