W marcu 2024 roku przywiozłem od rodziny z Żywca starą motorynkę. Nie byle jaki to motorek, bo rodowodowo wywodzi się z USA, a jej historia sięga lat 80-tych XX wieku. Co więcej, sam miałem w 1986 roku epizod z jazdą właśnie na tym minibike’u.
Za Wikipedią: Chociaż minimotocykle po raz pierwszy zaprezentowano w latach czterdziestych XX wieku, dopiero szaleństwo na punkcie gokartów w latach sześćdziesiątych przywróciło modę na minimotocykle. Większość sklepów z kosiarkami zaczęło oferować mini bike’i. Podobnie jak w przypadku gokartów, lista producentów szybko rosła, obejmując takie marki jak Rupp, Rutland, Fox, Lil Indian, Cat, Taco, Heath, Gilson i wiele innych, z których wiele produkowało także trajki i choppery.
Tradycyjni producenci motocykli także weszli na rynek, z modelami takimi jak Honda Z50A, inspirowanymi mini bike’ami. W Ameryce szczyt ery mini bike’ów i gokartów przypadł na późne lata sześćdziesiąte i początek lat siedemdziesiątych. Wiele marek, zwłaszcza Rupp, stało się kultowymi wśród entuzjastów i posiadaczy. Wczesne mini bike’i zazwyczaj posiadały mały dolnozaworowy silnik czterosuwowy z poziomym wałem korbowym. Za przeniesienie napędu zwykle odpowiadało sprzęgło odśrodkowe montowane na wałku oraz łańcuch sprzęgnięty z tylną osią. Comet wprowadził wariator znany ze skuterów śnieżnych, który automatycznie dostosowywał przełożenie, zapewniając w rezultacie lepsze przyspieszenie i większą prędkość maksymalną.
Od siebie dodam, że tego typu amerykańskie motorynki można było kupić jako zestawy do samodzielnego montażu w popularnych w Stanach sieciach handlowych, np. Sears.
Jak moja motorynka przywędrowała do Polski?
W 1989 roku ze Stanów Zjednoczonych, po kilkuletnim pobycie wróciła moja rodzina. Pamiętajmy, że w Polsce mieliśmy wtedy jeszcze komunizm, w związku z tym nie mieliśmy niemal nic, co normalnie było dostępne na zachodzie. Przywieźli ze sobą to, co towarzyszyło im przez te lata życia w USA.
M.in. małą „motorynkę” jak na ten pojazd mówiliśmy (i indiański pióropusz, ale o tym za chwilę). Przez kilka tygodni motorek stał u nas w garażu, i często po szkole używałem go do przejażdżek. To był powiew zachodu…

Jedną z pierwszych moich przejażdżek (ok 1989 r.) uwiecznił na kasecie VHS wujek Jasiu, który był fanem nowinek, i rzeczy starszych acz ciekawych. Pewnie po nim odziedziczyłem swoje skłonności do różnych zainteresowań, i chęci sprawdzania przeróżnych urządzeń… .
Po kilku tygodniach opuściła jednak Kielce. Widziałem ją kilka razy podczas odwiedzin u rodziny w Żywcu. Teraz znów jest w Kielcach, i choć czas odcisnął na niej swoje piętno, to mam nadzieję jeszcze odzyska blask.



Na ten moment, próbuję się dowiedzieć jaki to model. Z pomocą przyszli członkowie facebookowej grupy poświęconej minibike’om, i istnieje szansa, że jest to któryś z modeli firmy Bird Wren. Na pewno znajdujący się w niej silnik to Tecumseh H25.




























