W okolicach 22 czerwca coś zaczęło się dziać na terenie Wytwórczej Spółdzielni Pracy Społem w Kielcach przy Grunwaldzkiej.
Dwa słowa koło siebie, czyli Kielce i Drzewa zwiastują kłopoty (dla tych drugich). Coś, co w normalnych warunkach było by abstrakcją, w Kielcach wciela się w życie z radością.
Ale nie uprzedzajmy faktów, Spółdzielnia ma swój teren, może na nim postawić co chce i na co otrzyma pozwolenie.
Drzewo rośnie, daje tlen, i cień. Rośnie sobie tak już kilkadziesiąt lat, jego obecność nie jest chyba zaskoczeniem dla nikogo z w okolicy, bo ono tam jest od dawna.

Niestety, jak wspomniałem wcześniej, to są Kielce. 3 lipca inwestycja proekologiczna, można by powiedzieć ZIELONA, na terenie Wytwórczej Spółdzielni Pracy Społem chyba prawie ukończona. Znajdziecie różnicę? Znacie już odpowiedź co słowo EKOLOGIA znaczy w Kielcach, i według „Społem”.
Czy to był dobry pomysł? Żeby być eko, montuje się panele słoneczne. Wiadomo, mniej zużycia paliw kopalnych, czystsze powietrze. I jednym ruchem siekiery wyrzyna się drzewo, bo ktoś się nagle obudził, i poznał prawo fizyki, że drzewo daje cień (i tlen tez).
W tle, na zdjęciu z drona, widać aleję drzew. Na ich nieszczęście, graniczą z silącą się na bycie ekologiczną Wytwórczą Spółdzielnią Pracy Społem. Czy je też czeka taki los TOPÓR?

